Jedziesz do Karpacza na narty albo do Szklarskiej Poręby na weekend. Po drodze mijasz pałace z wieżyczkami, barokowe kościoły, parki, które wyglądają jak przeniesione z Anglii. Może zatrzymasz się na zdjęcie. I jedziesz dalej.
Rzadko kto się zastanawia, kto to wszystko zbudował. Dla kogo. I dlaczego akurat tutaj, w jednej niewielkiej kotlinie u podnóża Karkonoszy.
A odpowiedź jest zaskakująca. Kotlina Jeleniogórska to jeden z najpiękniejszych krajobrazów kulturowych Europy Środkowej - region, który przez ponad sto lat był letnią stolicą pruskiej arystokracji. Większość polskich turystów przejeżdża przez ten krajobraz, nie wiedząc, jakie historie i dziedzictwo skrywa. Ten tekst jest o tym, co kryje się pod spodem.
Hirschberger Tal - gdy Kotlina Jeleniogórska była centrum letniej Europy
Historyczna niemiecka nazwa regionu brzmiała Hirschberger Tal - Dolina Hirschbergu, czyli dzisiejszej Jeleniej Góry. To nie przypadek, że w jednej dolinie stoi dziś około dwudziestu pałaców i zamków.
15 maja 1822 roku książę Wilhelm, brat króla Prus Fryderyka Wilhelma III, obrał sobie za letnią rezydencję zamek w Karpnikach (Fischbach). Od tej chwili cała rodzina królewska zaczęła odkrywać kotlinę. Sam władca upodobał sobie Mysłakowice - dawną własność marszałka polnego Augusta von Gneisenau, weterana spod Waterloo. W 1832 roku kupił tę posiadłość, a niezadługo potem podarował córce Ludwice rezydencję w Wojanowie (Schildau).
Król szybko ściągnął dwór do miejsca, w którym zamieszkał. Za monarchą podążyli arystokraci, ministrowie, generałowie. Każdy chciał mieć tu swoją letnią rezydencję - i tak, z pokolenia na pokolenie, powstawała mozaika rezydencji, jakiej nie ma nigdzie indziej w Polsce. Swoje pałace zakładały tu rody Hohenzollernów, Schaffgotschów, Radziwiłłów i Czartoryskich. Ogrody projektowali najwięksi - Peter Joseph Lenné, twórca berlińskich parków, i architekt Karl Friedrich Schinkel.
Najlepiej tego ducha oddaje list samego marszałka Gneisenau z Mysłakowic. Opisując przyjęcie dla sąsiadów, pisał: w lesie ustawił szesnaście krów z dzwoneczkami nastrojonymi na dwie oktawy, a w zaroślach ukrył klarnecistę i kilku muzyków grających na rogach. Taki był rytm życia w tej dolinie - natura jako scenografia, krajobraz jako dzieło sztuki.
Schlesisches Elysium - dlaczego nazywano tę dolinę rajem Śląska?
Mieszkańcy i goście kotliny mieli na nią własne określenie: Schlesisches Elysium - Śląskie Elizjum, śląski raj. Nie było to marketingowe hasło. To słowo używane przez ludzi, którzy tu żyli i znali bogactwo tego regionu.
Sekret tkwił w połączeniu trzech rzeczy: dzikiego górskiego krajobrazu Karkonoszy, parków komponowanych w stylu angielskim i rezydencji, z których okien i tarasów rozciągał się widok na ośnieżoną Śnieżkę. Twórcy pałaców traktowali całą dolinę jak jeden wielki, subtelnie zaprojektowany ogród. Wytyczano aleje, sadzono drzewa, budowano świątynie dumania - wszystko po to, by krajobraz wyglądał jak natchniony obraz romantyczny.
Dziś ta wartość jest oficjalnie potwierdzona: jedenaście rezydencji wraz z parkami zostało wpisanych na listę Pomników Historii Polski jako jeden z najważniejszych krajobrazów ogrodowych kontynentu. Idea, która przyświecała ich twórcom na przełomie XVIII i XIX wieku, brzmiała: stworzyć Elizjum na ziemi, miejsce wiecznego szczęścia.
Warmbrunn i kurorty termalne - jak Niemcy odkryli Cieplice
Zanim arystokracja odkryła dolinę dla letnich rezydencji, jedno miejsce przyciągało gości już od średniowiecza. Cieplice - po niemiecku Warmbrunn, dosłownie ciepłe źródło - to prawdopodobnie najstarsze uzdrowisko w Polsce. Najstarszy dokument o tutejszych gorących źródłach pochodzi z 1281 roku.
Od XIV wieku aż do 1945 roku historia Cieplic związana była z jednym rodem - Schaffgotschów, jednej z najpotężniejszych rodzin Dolnego Śląska. To oni rozbudowali uzdrowisko i przyciągnęli do niego elity Europy. Lista gości robi wrażenie: Johann Wolfgang Goethe w 1790 roku, król Fryderyk Wilhelm III z żoną w 1800, w tym samym roku John Quincy Adams - późniejszy szósty prezydent Stanów Zjednoczonych - a w 1816 Izabela Czartoryska.
Schaffgotschowie zgromadzili tu skarby, o których dziś mało kto pamięta. Ich gabinet ornitologiczny uchodził za największą prywatną kolekcję ptaków w całej Europie. To, co widzisz dziś w Cieplicach - barokowy pałac, park zdrojowy, fontanny - to ostatnie pozostałości świata, który zniknął z mapy w 1945 roku.
Kościół Wang - jak norweski kościół trafił w Karkonosze
Stoisz przed drewnianym kościółkiem na zboczu Karkonoszy i zastanawiasz się, czy jesteś w Norwegii, czy na Śląsku.
Kościół Wang zbudowano na przełomie XII i XIII wieku w norweskiej miejscowości Vang nad jeziorem Vangsmjøsa. W XIX wieku okazał się za mały dla lokalnej parafii, a koszty naprawy były zbyt wysokie - postanowiono go sprzedać. W 1841 roku zabytek kupił król Fryderyk Wilhelm IV za 427 marek. Dzięki staraniom hrabiny Fryderyki von Reden z Bukowca - niestrudzonej dobrodziejki regionu - świątynię rozebrano na części, przewieziono przez Szczecin i Berlin, a następnie złożono na zboczu Czarnej Góry w Karpaczu, na wysokości 885 metrów nad poziomem morza.
Teren pod budowę ofiarował hrabia Schaffgotsch z Cieplic. W 1842 roku norweski kościół z XII wieku stanął w polskich dziś Karkonoszach - i jest prawdopodobnie najstarszą drewnianą świątynią w kraju. Cała konstrukcja powstała techniką ciesielską, bez użycia gwoździ.
Pałace Kotliny Jeleniogórskiej - co kryją za fasadami?
Współczesna nazwa regionu - Dolina Pałaców i Ogrodów - jest tłumaczeniem niemieckiego Tal der Schlösser und Gärten. Za każdą z tych fasad kryje się osobna historia, a często osobna rodzina.
Schloss Lomnitz (Pałac Łomnica) to kanarkowo-żółty pałac nad rzeką Bóbr, kupiony w 1835 roku przez świeżo nobilitowanego pruskiego urzędnika, który chciał mieszkać po sąsiedzku z rodziną królewską. Schloss Fischbach (Pałac Karpniki) to neogotycki zameczek na wodzie, letnia siedziba księcia Wilhelma. Schloss Schildau (Pałac Wojanów) to prezent króla dla córki Ludwiki, dziś największy hotel pałacowy w dolinie. Każdy z tych pałaców był budowany przez kogoś konkretnego - kupca tekstylnego, pruskiego arystokratę, marszałka polnego - i każdy nosi ślady tej historii w fasadzie i parku.
Kolonia tyrolska w Mysłakowicach - gdy król sprowadził alpejskich tkaczy
Jadąc przez Mysłakowice, mijasz alpejskie domy z charakterystycznymi drewnianymi gankami. Skąd się tam wzięły?
Historia jest taka: w latach 30. XIX wieku grupa protestanckich Tyrolczyków musiała opuścić ojczyznę wskutek prześladowań religijnych. Zwrócili się o azyl do pruskiego króla. Dzięki wstawiennictwu hrabiny von Reden z Bukowca - tej samej, która sprowadziła kościół Wang - znaleźli schronienie w Mysłakowicach. Król osiedlił ich na swojej ziemi, a oni wybudowali tyrolskie domy, które stoją tam do dziś.
Jest i królewska ekstrawagancja na deser. Następca tronu, Fryderyk Wilhelm IV, odkupił od pewnej wrocławianki potężne szczęki wieloryba i ustawił je nad brzegiem stawu w Mysłakowicach jako rodzaj bramy. Kości zachowały się do dziś.
1945 - koniec jednego świata i początek drugiego
A potem, w ciągu kilku miesięcy, ten świat się skończył.
Rok 1945 zmienił Kotlinę Jeleniogórską bezpowrotnie. Niemiecka ludność, mieszkająca tu od pokoleń, została wysiedlona. Na jej miejsce przybyli polscy osadnicy - wielu z Kresów Wschodnich, sami wygnani z rodzinnych stron. Dwa światy, które przez chwilę istniały obok siebie, zanim jeden z nich zniknął.
Pałace, kościoły i parki zostały. Ludzie odeszli. Nowi mieszkańcy przez dekady żyli wśród architektury, której historii nie znali - bo była obca, niemiecka, a czasy nie sprzyjały zgłębianiu takich tematów. Wiele rezydencji zamieniono na magazyny, szkoły, domy dziecka. Inne po prostu popadały w ruinę.
Jak polscy badacze i właściciele prywatni ratują dziedzictwo Hirschberger Tal
Prawdziwa zmiana przyszła dopiero w latach 90. Pojawili się ludzie - polscy pasjonaci historii, prywatni właściciele, czasem potomkowie dawnych rodów - którzy zaczęli odbudowywać to, co przetrwało.
Pałac w Łomnicy (Schloss Lomnitz) odrestaurowali potomkowie przedwojennych właścicieli, którzy po 1990 roku odkupili ruinę i krok po kroku przywrócili jej dawny blask. Dziś działa tam hotel, muzeum i ośrodek kultury. Schloss Fischbach, jeszcze w 2009 roku stojący jako ruina, dziś znów przyjmuje gości. W 2005 roku powstała Fundacja Doliny Pałaców i Ogrodów, która systematycznie ratuje kolejne obiekty.
Dziedzictwo Hirschberger Tal nie jest zamkniętą przeszłością. Jest projektem, który wciąż trwa - i w którym Polacy odzyskują historię miejsca, które stało się ich domem.
Pałac Pakoszów - gdzie historia jest żywą codziennością
Jednym z pałaców, które przetrwały i dziś wciąż zachwycają swoją architekturą i historią , jest Pałac Pakoszów - dawny Schloss Wernersdorf.
Wybudowano go w 1725 roku, a fundatorem był bogaty kupiec związany z handlem lnem - tym samym towarem, który przyniósł dolinie fortunę. Pałac był jednocześnie rezydencją i manufakturą: na parterze bielono len, na piętrze mieściły się reprezentacyjne sale. Bywał tu Fryderyk Wielki, a około 1800 roku - ten sam John Quincy Adams, który odwiedził Cieplice. Po wojnie i dekadach zaniedbania, pałac odkupił potomek dawnych właścicieli i przywrócił mu świetność, otwierając go jako hotel z historią.
Nocując w Pakoszowie, nie oglądasz historii Kotliny Jeleniogórskiej przez szybę. Stajesz się jej częścią.
Pałac Pakoszów jako baza wypadowa na trasę historyczną Kotliny Jeleniogórskiej
Hotel pałacowy w Karkonoszach ma jeszcze jedną zaletę - leży w samym środku tego wszystkiego, o czym przeczytałeś powyżej. Z Pałacu Pakoszów wyruszysz na jednodniową trasę historyczną przez całą dolinę: Pałac Łomnica w Łomnicy, kościół Wang w Karpaczu, kolonia tyrolska w Mysłakowicach, Cieplice ze śladami dawnego Warmbrunn. Wszystko w zasięgu krótkiego dojazdu.
Hotel Pałac Pakoszów to nie tylko nocleg w Karkonoszach - to klucz do zrozumienia regionu, przez który dotąd tylko przejeżdżałeś. Więcej o samym pałacu jako hotelu butikowym w Karkonoszach przeczytasz w osobnym wpisie.
Zaplanuj swój pobyt w Pałacu Pakoszów - hotel ze SPA w Karkonoszach z historią w tle
Kotlina Jeleniogórska ma warstwy, których nie zobaczysz w jeden dzień. Potrzebujesz czasu - i dobrego miejsca, z którego można wyruszać na zwiedzanie.
Pałac Pakoszów - hotel pałacowy w Karkonoszach ze SPA, basenem i sauną - daje jedno i drugie. Dzień spędzasz na trasie historycznej, wieczorem wracasz do barokowych wnętrz, kolacji w dawnej bielarni lnu i odpoczynku w pałacowym SPA w Karkonoszach. Następnego ranka ruszasz dalej, bo jest co odkrywać.
Sprawdź dostępność i zarezerwuj pobyt w Pałacu Pakoszów → pakiety i oferty